Numer zastrzeżony.
,, Wtf ?. '' - pomyślała
- Słucham ?.
- Szukaj stada, zaakceptują cię - usłyszała głos w słuchawce
- Ymm ... ?. - odpowiedziała zaskoczona powitaniem obcego
- Mleko ?. No ... Dobrze muuczysz jak baran. Idź do stada baranów. W Tatrach mam znajomości.
- Bożee ... - odpowiedziała znudzonym głosem
- Haha, nie wytrzymam tego, amen - usłyszała śmiech
- Kuffa, jak masz coś do mnie, to dawaj prosto z mostu, a nie.
- Aa .. Okej .. Masz mordę jak koń torbę.
- Ahaha ?.
- Widzisz, cieszysz się. Komplement. Dajesz dupy, za dolewkę zupy.
- Człowieku, nawet cię nie znam , skąd w ogóle masz mój numer ?. To po pierwsze. A po drugie, weź ogarnij, bo nie chce mi się słuchać odpowiedzi w stylu podstawówki i nawet niżej. Jak masz coś do mnie to zapraszam na real, a nie spinasz dupę przez fona.
- Szkoda mi paliwa, żeby jechać. Dużo takich LaPip jest w Polsce.
- Hmm ... Zgaduję, że jesteś dziwkarzem, ale nie musisz się tym chwalić.
- Ty suko, ja to nie ty. Nie kręcę dupą i nie daję jej za złotówkę dziwko. Nie schodzę na twój niski poziom psa. Idź pani w chuy.
- Eh.. Nie widziałeś , jak się puszczam, więc nie pieprz mi tu głupot, albo mi rozwalę tę cudną mordeczkę, bejbe - powiedziała Kat ściągając ręcznik i rzucając go na łóżko.
- Dziś o 22 pod huśtawkami - usłyszała szept i dźwięk zakończonego połączenia.
Odetchnęła. Głęboki wdech. Wydech. Wzięła wspólne zdjęcie z dawnymi przyjaciółmi do dłoni. Po policzku spłynęła łza, która znikła, gdy natrafiła na czarne serce pod okiem. Odłożyła je. Nie mogła przyzwyczaić się do przeprowadzki. Tęskniła za dawnym mieszkaniem.
,, Będzie dobrze '' - pomyślała.
Podeszła do szafy i ubrała się, narzucając na koniec skórzaną kurtkę. Włosy wysuszyła i związała je krwistą bandaną. Popatrzyła na zegarek. 21:47. Podniosła się leniwie.
- Mamo, wychodzę ! - krzyknęła i wyszła za drzwi. Szła pewnym krokiem.
Nie wiedziała jeszcze, że tamto spotkanie wciągnie ją w totalny burdel.. Cholernie dziwną sytuację, w którą nieświadomie była już wciągnięta od urodzenia..
Mimo tej niewiedzy , szła pewna pod huśtawki ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz