niedziela, 30 czerwca 2013

ROZDZIAŁ II
CZYLI
,, PRAWDZIWA MIŁOŚĆ NAJCZĘŚCIEJ
ROZPOCZYNA SIĘ OD PIJAŃSTWA '' 


- Skarbieeeeee... Wstawaj noooo... - usłyszałam ciche mruczenie nad uchem i poczułam jego ciepłą dłoń na policzku
- Jak śmiałeś wtargnąć na mój teren prywatny ?. - zapytałam oburzona odwracając się plecami do niego
- Twoi rodzice - odpowiedział szybko z wyszczerzem na twarzy
- Vrr ... Ale dzisiaj piątek ! JA CHCĘ SPAĆ ! - krzyknęłam
- Ej! Piątek piątkiem, ale do szkoły chodzić musisz !
- Wcale że nie - nacioągnęłam kołdrę
- No to chociaż wstaań - powiedział niechętnie - I się ubierz, oczywiście - dodał ze śmiechem
- Po co ?. A tak w ogóle to ty lepiej zapierdalaj do szkoły - wymamrotałam
- Pfhah ! Myślisz, że zostawię cię samą ?! Jeszcze czego !
- Eheeeem
- Coś ty taka markotna dzisiaj ?! Okres masz czy co ?!
- Dominic, goniła cię kiedyś doniczka ... ?.
- Tak, a co ?.
Na te słowa szybko podniosłam się, żeby popatrzeć w te jego urocze ślepia
- No wiesz ... Nie ogarniam dzieffczynek kiedy mają okres - zaśmiał się robiąc ponurą minę
- Złe Stworzenie z ciebie ... - mruknęłam
- Ah tak ?! Czyli nie chcesz, żebym cię przytulił ?!
- Możesz być Złym Stworzeniem, ale przytulić mnie możesz  - skubaniec położył się już na moim łóżku. Rzuciłam się na niego i wtuliłam się w jego klatkę piersiową
- No to jakie plany na dzisiaj ?. - usłuyszałam głos mojego taty w drzwiach. Przestraszyłam się trochę. Ale jednak zdziwiło mnie to, że nie ma go w pracy jeszcze
- Zgodnie z planem - powiedział spokojnie mój towarzysz
- Tak jest kapitanie - zaśmiał się po czym wycofał się z pomieszczenia
- Czy ja oczymś nie wiem ?! - spojrzałam lekko przerażona startując do niego z poduszką
- Hmmm ... Zawieziemy cię windą do nieba !
- Ją to raczej windą ale do piekła
Odwróciłam się i zobaczyłam Kat . Rzuciłam się ją przytulić . Tańczyłyśmy jak dwa pijane pingwiny
- Kaśkaa ...
- Hmm ... ?.
- Wiesz, że nadal masz na sobie majtki ?. - dziewczyna się zaśmiała . Szybko spojrzałam w dół i zobaczyłam swoje żółte majteczki z zieloną koronką i żabką na tyłku
- Mogłabyś wreszcie dorosnąć - zobaczyłam Pat wychylającą się zza Kats.
- Mogłeś mi powiedzieć, bym się chociaż ubrała - pierdolnęłam poduszką Dominika w łeb
- Mówił ci, że mogłabyś wstać i się ubrać - usłyszałam Damiena
- A ty to won mi stąd - Dominic przytrzasnął nos koledze w drzwiach zamykając je
- Damien, cichaj prawiczku! - krzyknęłam a wszyscy się zaśmiali
- Dobra idźcie, dajcie jej się ubrać
- A ty ?. - zapytałam patrząc na mój ideał
- Zostaję - wyszczerzył usta w uśmiechu pokazując swoje równe zębiska xd
- To nie fear!
- Sio ! Ona jest moja !
- Mogę już ?. - spytałam ze śmiechem
- Czekaj ... Damien ! Wykurwiaj ty cwelu od tej dziurki od klucza!
- Kurwa, kapł się!
Wywróciłam oczami. Mogłam się tego spodziewać.


(*)


,, Przepraszam, ale dzisiaj wyjeżdżam do Sandomierza.
Wracam za tydzień ''
Czarnowłosy mężczyzna odczytał wiadomość na ekranie swojej białej nokii . Przeklnął. Wszedł do kuchni . Na stole leżały papiery rozwodowe.
- Cholera - rzucił nimi w kąt. Nie miał ochoty zawracać sobie nimi teraz głowy. Wyjął z lodówki pepsi i wziął kilka głębokich łyków z gwinta zimnego napoju. Podszedł do szafki i narzucił na siebie czarną bluzę i czerwone trampki
- No to nakurwiamy do Sandomierza - powiedział sam do siebie wychodząc z domu. Gdy wsiadł do auta poczuł się wolny. Nie musiał nikomu spowiadać się z niczego. Podobało mu się to.

(*)


- Kaśka ?.
- Nie ma !
- Pats ... Kats .. I Kaśka... - mruknęła
, Stchórzyły ?. '' - pomyślała uśmiechając się do siebie. Wreszcie trochę spokoju. Ale ...
- Ma być cisza jak wrócę ! - rykła łamiąc KOLEJNĄ linijkę na plecach ucznia. Wyszła.


(*)


Matematyczka wparowałą bez pytania do gabinetu
- Pani Agniesko! Kaśki i jej cholernej bandy nie ma dzi...
- Wiem o tym - odpowiedziała łagodnie przerywając tamtej
- Ale ...
- Nie ma żadnego ale! To, że jej nie ma to wiem ! Właśnie miałam iść do ciebie, a to, że nie poczekałaś tych cholernych paru minut i przywlokłaś tutaj swoją zapchloną dupę, to nie moja wina! A teraz z łaski swej nie odzywaj się tylko wypierdalaj na górę! - krzyknęła kobieta pokazując ręką drzwi . Pani Janina wyszła. Co mogła innego zrobić ?. Stanęła na czarnym korytarzu . Oniemiała. Jeszcze nigdy nie została tak potraktowana.. A pracuje tutaj od dobrych poonad 20 lat ... Tych cholernych 20 lat ...


(*)


- Cholera - jęknęła popijając kawę. Opadła na skórzany fotel. Wpatrywała się w okno. Ciężko było jej to strawić. Wzięła zdjęcie swojej siostry do rąk
- Eh ... Czemu to jest takie trudne Emily ... ?. Czemu mi nie powiedziałaś ?. - jej wzrok uciekł w pustą przestrzeń gabinetu
Jeszcze nawrzeszczała na matematyczkę, ale przecież ktoś musiał chronić Kaśkę ... W końcu była jej ciocią ... Od dzisiaj, ale była ...


(*)


- Jedno nielegalne , drugie nielegalne, ale w połączeniu jest bardzo łatwopalne! - w samochodzie było słychać wesołe krzyki
- A pan, panie Clanss ?. Może pan coś zaśpiewa - zaproponował Damien
- Ja nie wiem ... Chyba słucham innej muzyki niż wy ... I w ogóle ...
- Oj no ... Tato ... - popatrzyłam na ojca
- Hm ...
- Prosimy !
- Oj no dobrze ...
,, Moja drużyna nie miała nic, dziś lecimy po wszystko
W górę giwery skurwysyny, czysty destroy
Silni jak nigdy, wkurwieni jak zwykle
Nasza prawda ponad każdą, nasz upadek nie twój biznes
Nie miałem nic, dzisiaj lecę po wszystko
W górę giwery skurwysyny, czysty destroy
Silny jak nigdy, wkurwiony jak zwykle
Moja prawda ponad twoją, mój upadek nie twój biznes'' ( Od autorki ;d Tekst piosenki too Gruby Mielzky - ,, Silny jak nigdy wkurwiony jak zwykle '' ) - zarapował śmiejąc się - No co tak patrzycie ?. Czy coś nie tak ?.
- dodał widząc nasze zdziowione miny
- CZY TO BYŁ MIELZKY ?! - Dominic zapytał z niedowierzeniem
- Owszem - zaśmiał się
- Ja chcę takiego tatę jak ty !
- Mój ! - zaśmiałam się


( * )



- Hey, tu Damien . Zostaw wiadomość, oddzwonię potem . Nara .
- Damien ? Mieliśmy się spotkać dzisiaj. Będę czekał przy kawiarnii Parkowa za mostem - rozłączył się chowając telefon do kieszeni . Usiadł na kamieniu . Trampkiem uderzał w taflę wody . Czekał /


(*)


Wysoka blondyna wychodziła z budynku kierując się do czarnego samochodu , gdy dopadł ją głos za sobą , Odwróciła się i zobaczyła dość wysokiego chłopaka o czarnych włosach
- Tak ?. - zapytała niepewnie
- Możemy porozmawiać ?.
- Tak, o co chodzi ?.
- Chodzi o panią Janinę. Ja nie chcę nic mówić , ale ona zaczyna być agresywna - odwrócił się ściągając koszulkę. Jej oczom ukazało się wielkie spuchnięcie od linijki
- Rafał, tak ?. Wsiadaj do samochodu - wiedziała, że tak będzie .


(*)


Kolejne wibracje telefonu obudziły mnie . Zdziwiłam się trochę, bo moja koma została w torbie. Niechętnie otworzyłam oczy i ujrzałam Dominica wpatrującego się w coś za oknem . Ostrożnie odwróciłam głowę, żeby nie wyrwać go z zamyśleń
,, WTF ?! '' pomyślałam gdy zobaczyłam śpiącego Damiena tulącego się do mnie  z ... PLUSZOWĄ MAŁPKĄ !
- Ty skurwielu jebany bez uczuć chuju pierdolony telefon ci dzwoni ! - krzyknęłam mu do ucha . Automatycznie się obudził z krzykiem wyrzucając pluszaka za uchylone okno . Dominic odwrócił się i zobaczył jeszcze przerażonego Damiena który się do mnie tulił i trzymał jedną ręką moje cycki.
- Damien ... CO TY DO CHOLERY ROBISZ Z MOJĄ DZIEWCZYNĄ ?! - krzyknął biorąc mnie do siebie na kolana
- Moja małpka ! - popatrzył za okno
- Uciekła od ciebie. Widzisz, nawet ona ma cię dość - rzuciła Pats rumieniąc się myśląc o przytuleniu się do Damiena.
- Moja małpka !
- Moja dziewczyna ! - zadarł się Dominic piorąc Damiena po łapach .



(*)


- No popatrzcie, kogo my tu mamy ! - usłyszałam za sobą głos, gdy wychodziłyśmy z Kats z jednego z butików.
- Znamy się ?. - zapytałam patrząc krzywo na chłopaka. Nieznany mi osobnik odwrócił się i podniósł koszulę
- MATT ! - rzuciłam si e na niego . Ten tatuaż poznam wszędzie. <3
- No już, już - zaśmiał się
- Kats, to mój kuzyn Matt , Matt to moja BeF'ka Kats
- Czeeść - powiedziała speszona Kat
- No hey - zachichotał 
- Co cię tu sprowadza Kocieee ?! - zaśmiał się
- Przyjechałam ze znajomymi  
- Ahh ... Rodzinka chyba nie uwierzy jak im powiem że tu jesteście. Musicie przyjechać dzisiaj do nas! 
- Jasne ! Z chęcią , powiem dzisiaj tacie o tym  
Zaśmiał się . Wyciągnął z kieszonki spodenek aparat i dał go Kats. Unieśliśmy ręce do góry a on mi dał buziaka w policzek
- Uśmiech ! - krzyknął fotograf rodzaju żeńskiego ( XD ) 

PSTRYK

- Brawo, brawo, brawo - usłyszeliśmy klaskanie w dłonie . Kątem oka zauważyłam Dominica i Damiena 
- Dominic - krzyknęłam i zaczęłam biec w stronę chłopaka - Kochanie, poznaj Matta, to jee... - chłopak przerwał mi trącając mnie na bok, na szczęście jego kolega ma dobry refleks  .  Patrzyłam jak mój chłopak szedł w stronę Matta . Chwilę tak stał i zaczął go bić . Szybko skoczyłąm przed Matta by zasłonić go , poczułam bolesny plask na policzku
- Dominic ! Opanuj się - krzyczeli Kats i Damien próbując go powstrzymać
- Na chwile cię zostawiam, a ty mnie już zdradzasz ?!
- Dominic ! Matt to mój kuu ... - zachwiałam się pod naciskiem umięśnionych ramion chłopaka - Aaaa ! - Usłyszałam tylko pisk opon, głuchy stukot, przeszywający, tępy ból czaszki ... Czułam, jakby całe ciało rozkładało mi się na kawałki
- Coś ty zrobił mojej kuzynce ?! Ty pierdolony kutasie ! - usłyszałam głos Mattheusa , ale wszystko docierało do mnie, jakbym była pod wodą i spływała w dół i w dół, aż nagle opadłam na samo dno , gdzie już nie słyszałam ... Nawet własnych myśli ...


---------------------------------------------------------------------------------------------------

Poznam Cię z miłością naturalną
Niedotykalną i nieprzewidywalną
Poznam Cię z miłością symetryczno-liryczną
I niekoniecznie czystą <3 <3 <3 <3
/ Enej - Symetryczno - liryczna /

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz