czwartek, 8 sierpnia 2013

III . DŁUGIE XD

Rozdział III 
czyli 
Pierwsza minuta może być ostatnia.
Dlatego ceń ją jak ostatnią. 

Po wypadku już trochę minęło. Nawet nie boli... Najgorzej jest, gdy siadam wieczorem na łóżku i czuję, że tak naprawdę, to nie mam już nic.. Nie ma do kogo zadzwonić, przytulić... Wyciągnęłam komórkę i weszłam w spis kontaktów. ,, Misiek '' . Kliknęłam na nazwę.. ,, Usuń '' . Palce mi drżały ... Nie mogłam tego wybaczyć.. Kochałam, lecz ... 
- Podnoś tą dupę, wychodzimy - usłyszałam głos Pats która wyrwała mnie z zamyśleń. Podeszła i podniosła żaluzje w oknach i otworzyła balkon wpuszczając trochę światła i powietrza
- Niee... - mruknęłam protestując
- Nie ma nie ! - podniosła mnie i zaprowadziła do łazienki - Weź prysznic i chodź. 
Zrezygnowana weszłam do środka. Popatrzyłam do lusterka, zobaczyłam w nim dziewczynę z tłustymi włosami w nieładzie, popisaną skórą markerem i starej poszarpanej szarej piżamie. Może i warto było coś zmienić ?. Ściągnęłam ubranie i weszłam do kabiny prysznicowej puszczając ciepłą wodę. Wyszorowałam całe ciało , po czym nalałam trochę szamponu na mokre już włosy. Przyjemnie było poczuć znów rozlewającą się ciecz po głowie. Spłukując włosy rozkoszowałam się ciepłem , które zaraz zniknie po otworzeniu drzwi. 
Gdy skończyłam się wycierać, otuliłam się czarnym ręcznikiem i chwyciłam za klamkę. Wtedy poczułam jednak czyjś wzrok, ale pamiętałam , że wchodziłam tutaj sama. Odwróciłam się z lekką niepewnością i zobaczyłam chłopaka mniej więcej na 17 - 18 lat , z czarnymi włosami i złotymi oczami. Był ubrany na czarno, bardziej pod rock, zaśmiał się po czym zniknął. Pisnęłam i wyleciałam niczym fajerwerki w Sylwestra do pokoju. 
- Co ty, ducha zobaczyłaś ?. - zapytała widząc moją minę
- A żebyś kurwa wiedziała ... 
- Przywidziało ci się.. - widząc jej minę miałam pewność że mi się NIE PRZYWIDZIAŁO . Podeszłam do niej i wzięłam reklamówkę którą trzymała w ręce. Ubrałam jej zawartość, nie zwracając uwagi nawet na to , co ubieram. Usiadłam na pufie, a Pats zajęła się moimi włosami. Nie mogłam nawet popatrzeć do lusterka co ona robi. Pf. Czułam tylko ciepło suszarki, wosk w płynie i szczotkę, reszty określić nie potrafię... 
- Koniec. - powiedziała z triumfem . 
Wstałam i podeszłam do lustra , które było przymocowane do brązowej szafy w pokoju obok. Przede mną stała rudowłosa piękność ze ściętą grzywką - dziwne, nawet nie czułam nożyczek - ułożoną w stylu emo ; scene , ubraną w sukienkę z białą górą i czarną spódnicą i czarnymi szelkami a do tego czarne trampki i naszyjnik z trupią czaszką. Nie mogłam uwierzyć, że to ja... Nawet nie dała mi nic powiedzieć, już złapała mnie za dłoń i pociągnęła za sobą . 

(*) 



- Kurwa! - krzyknął w przestrzeń pustego strychu. Rzucał się po ścianach, po pudłach, skakał i wieszał się, słuchał muzyki , starał się zapomnieć. Lecz znalazł stare zdjęcie.. Gdzie byli szczęśliwi... 
,, Kurwa, jaki ja jestem głupi! '' - pomyślał 
- Nie zaprzeczę ... - usłyszał za sobą czyjś głos. Przestraszony odwrócił się i dostał czymś w głowę. 


(*) 


- Kaśkaa ! No chodź, błagam! - zaśmiała się
- Nie ! - protestowałam . Nie chciałam iść nad rzekę, za dużo ludzi w takie ciepłe dni.. Pats się wkurzyła i chciała mnie złapać za ramię, za to złapała mnie za szelki od sukienki. Chyba tego nie zauważyła, bo ciągła mnie i ściągała ze mnie kieckę. 
- Oj Pats, Pats. Nie ładnie tak koleżanki rozbierać - usłyszałam męski głos. Przestraszyłam się, bo moja kreacja była ściągnięta do bioder, że mój biustonosz był na wierzchu. Dziewczyna usłyszała też to zdanie i odwróciła się . Zobaczyła że w ręce trzyma tylko ramiączko, a nie moje ramie. Biegiem rzuciła się na mnie ubierając mi znowu to , co zdjęła.
- Cześć Monika ... - przywitała się
- PATKA ! Czemu ja tak cierpię ?! 
- No dlatego, że .. A nie, to nie... To pewnie ... A nie, to też nie... No ... Dla zasady . Oj Maciejka, przepraszam. 
- Pats która ma uczucia ! Tego w kinach jeszcze nie puszczali ! - zaśmiał się 
- To było chamskie ! - krzyknęła i zaczęła go bić różą którą zerwała w ogródku. 
- Tak poza tym, jestem Maciek, a ty pewnie nazywasz się Piękna - powiedział do mnie, a ja poczułam , że się czerwienię 
- Maciek... 
- Oj no Pats ! Nie psuj mi podrywu ! - powiedział zrezygnowany 
- Kaśka jestem - wyszeptałam zawstydzona 
- Oj, Kasia. Jakie piękne imię, jedno z najpiękniejszych na świecie
Wkurwiłam się. NIENAWIDZĘ JAK KTOŚ NAZYWA MNIE KASIA !  
Rzuciłam się na chłopaka i powaliłam go na ziemię . 
- Za co to ?! - spytał bolącym głosem chłopak 
- Ona nienawidzi jak ją się nazywa Kasia - powiedziała Pats leżąc ze śmiechu. 


(*) 


- Ja pierdole, jakie gorąco - usłyszałam Maćka , który szedł po mojej lewej. Ściągnęłam swoją czapkę i okulary i ubrałam mu je - Dzięki, ale ty też musisz coś mieć - stwierdził z uśmiechem oddając mi czapkę 
- Zakochani - zaśmiała się Pats , ale widząc nasze spojrzenia dodała - No przepraszam, mam fazę ! 
- Dobra, tu schodzimy - powiedziałam, widząc zejście z wałów w krzaki . Już słyszeliśmy szum rzeki. Chciałam się trochę opalić, bo wyglądałam, jak trup. Pierwsza zeszła Pats, potem Maciek, a teraz ja. Schodziłam powoli , lecz zahaczyłam sznurówką o korzeń i sturlałam się z górki na nic nie wiedzących znajomych. 
- Szlag, czuję się, jakby jeleń mnie potrącił - powiedziała Pats
- To tylko ja - zaśmiałam się. 
Usłyszeliśmy nagle muzykę, zaciekawieni wstaliśmy i weszliśmy na piaszczysty teren nad rzeką. Zobaczyliśmy naszą kochaną ciemną blondynkę o granatowym spojrzeniu .
- Carolineee ! - krzyknęłam i rzuciłam się na dziewczynę która stała do mnie tyłem. Obie wylądowałyśmy w wodzie
- Kaśka ?. - spytała zdziwiona , gdy leżała pode mną 
- Tag kochanie - odpowiedziałam ze śmiechem pomagając jej wstać 
- Wy wyglądacie prawie tak samo - powiedział Maciek z wyrazem na twarzy niczym O_O 
- Tag ! - krzyknęłyśmy razem z Caro 
- Łapaj - koleżanka rzuciła mi worek. Już wiedziałam co tam jest . Przebrałam się przy nich, nie zwracając uwagi na chłopaka. Razem z Caro ćwiczyłyśmy układ taneczny, Maciek z Pats siedzieli na kamieniach we wodzie rozmawiając, gdy nagle usłyszeliśmy głośne 
- NIECH ŻYJĄ WAKACJE ! 

*PLUM* 

Ktoś skoczył ze skał do rzeki. Wszyscy podbiegliśmy w miejsce, gdzie ktoś zniknął w wodzie. Maciek wyciągnął ciało chłopaka na brzeg 
- Damien ! - krzyknęła Pats i pobiegła do chłopaka. Widząc, że stracił przytomność zadzwoniła szybko po karetkę. 
- Kurwa ! - usłyszeliśmy za sobą jeszcze jeden głos - Damieeen ! Kurwa gdzie jesteś ! - odwróciłam się i zobaczyłam Dominica, który wybiegł z krzaków. Caro i  Pats zaciekawione , co mnie zdziwiło spojrzały w tym samym kierunku . 
- Kaśka ... - powiedział cicho 
Maciek popatrzył cicho na ,, siostrę '' która kiwnęła mu głową 
- Odejdź stąd - wyszedł na przód 
- Ponieważ ?. 
- Odejdziesz stąd sam, czy mam ci pomóc ?. - spytał grzecznym tonem 
- Pomóż - odpowiedział pewny siebie
Oboje w tym samym tempie rzucili się na siebie. 
Gdy widziałam , jak mój nowy znajomy nie miał sił, postanowiłam wkroczyć. 
- Kaśka nie ... - Caroline mnie chwyciła za rękę. 
Popatrzyłam na nią i dałam sobie spokój. Lecz po chwili wyrwałam rękę i rzuciłam się na Dominica, który trzymał nóż przy gardle Maćka. Poczułam na klatce zimny wiatr, a moje serce, zawsze otwarte zamieniło się w zimne, które już niczym się nie przejmowało. 


(*) 


Usiadłam na długich schodach . Byłam sama. Głowę spuściłam , opierając się na kolanach ... Nie mogłam w to uwierzyć, moi przyjaciele .... Co ja w ogóle robię... ?. Damien leży w szpitalu ... Dominica pobiłam, chociaż należało mu się... Pats , Caroline ... Siedzą przy Damienie, a ja ... ?.  Co ja chcę osiągnąć ... ?. Usłyszałam, że ktoś usiadł obok mnie, ale nawet nie podniosłam głowy 
- Kłólićku ( od autorki : To jest zmutowane Króliczku xD ) , nie zamartwiaj się ! 
,, Kłólićku '' ?. 
- Łukasz ... ?. - podniosłam głowę i zobaczyłam ciemnego bruneta ubranego w koszulę w paski i jasnozieloną kurtkę , w jeansy i adidasy - Łukasz ! - krzyknęłam przytulając się do niego . Lecz po chwili, zrozumiałam, co zrobiłam i wycofałam się 
- Oh, Kłólićku - zaśmiał się i pomógł mi wstać. 


(*) 


- No i wiesz, ta gałąź go tak przytrzasnęła - wybuchliśmy śmiechem. Siedzieliśmy teraz na jednej z licznych ciemnych drewnianych ławek w parku, przy samej fontannie, która dawała trochę chłodu. Zdjęłam torbę i położyłam obok jego kurtki. Poszłam do kosza wywalić chusteczkę, która mi została po lodach. Gdy odwróciłam się, poczułam coś chłodnego na klatce piersiowej i zorientowałam się , że mój towarzysz potknął się i wypaprał mnie lodami. Mogłam się tego spodziewać. Podrywacz. xd 
- Oh, psieplasiam. Alee wiem jak Ci pomóc ! - krzyknął i łapiąc mnie na ręce wrzucił do fontanny - Nium, a teraz będziesz musiała zdjąć koszulkę , hie hie ! - jebany 23 latek . xd 
- Ale pomóż mi wyjść - krzyknęłam, udając że ślizgam się po śliskich płytkach w środku. Chłopak przybiegł i podał mi rękę, chwyciłam ją i wciągnęłam biedaka do środka - No, teraz ty też będziesz musiał zdjąć koszulkę , haha ! 
Taplaliśmy się tak , aż nagle nastał wieczór 

*DRYŃ* 

Usłyszeliśmy telefon.
- To mój - zaśmiał się 
Pomógł mi wyjść ze środka i podeszliśmy do ławki 
- Halo ?. Tak, wiem, wiem. * śmiech * Już będę . No nie wiem . Tak, przyjdę. Ale zostaw je. No kurwa! - odłożył telefon. Popatrzyłam na niego pytająco - Będę musiał zaraz wracać do domu, bo kuzyn chce moje walizki rozpakować 
- Przyjechałeś na kilka dni ?. - zapytałam z wyszczerzem na ryju 
- Specjalnie dla ciebie - puścił mi buziaka 
- Jak ja Cię kocham - zaśmialiśmy się. Łukasz zarzucił na mnie swoją kurtkę, żeby było mi ciepło. I wracaliśmy, opowiadając sobie różne rzeczy . 


(*) 

- No to żegnam cię Słodziaku - powiedział , gdy staliśmy już pod moim domem 
- No niestety - przytuliłam się. Byliśmy już na szczęście wysuszeni. - Dobrych snów Kłólićku - dał mi buziaka w policzek i poszedł puszczając mi jeszcze oczko. Usiadłam na huśtawce. Zawiało dziwnie zimnym wiatrem, więc weszłam do domu. 
- Cześć tato - przytuliłam się do niego, zastając go w kuchni 
- Czeeść Słońce - pocałował mnie w czoło - Ładna kurtka - zaśmiał się dając mi ciekawskie spojrzenie 
Zaśmiałam się
- Kolega mi pożyczył, bo było zimno no a nie chciał, żebym się przeziębiła 
- Materiał na męża normalnie . Ah, właśnie, Masz list. 
Byłam zdziwiona, rzadko bardzo dostawałam listy. 
- Dzięki - wzięłam go i poszłam do swojego pokoju. Powiesiłam kurtkę Łukasza na drzwiach od szafy, a sama usiadłam na pufie i wzięłam laptopa na kolana. Uruchomiłam go i wzięłam się za otwieranie listu. Nie było nadawcy, dziwne. Wodziłam z początku palcem po krańcach listu. Wyczuwałam coś niepokojącego. Czasem ma się takie odczucia... I już.. Raz kozie śmierć. Otworzyłam kopertę, z zaskoczeniem stwierdzając, że w środku nie znajduję się kartka ze słowami, lecz... Jakaś fotografia.. Bez zbędnych podejrzeń, zaciekawiona wyjęłam zdjęcie, które momentalnie wzbudziło zdziwienie na mojej twarzy. 
Zdjęcie przedstawiało mnie.. Na schodach, przed przyjściem Łukasza.. Ktoś musiał mi zrobić zdjęcie z chodnika, no ale, dostrzegłabym światło, jakiś dźwięk, czy coś.. No cholera jasna ! Przecież kurwa zauważyłabym coś niepokojącego naprzeciw mnie !. Fotografia została oprawiona w żałosne czerwone serduszka. Czyżbym miała jakiegoś wielbiciela ... ?. Może Dominic robi sobie znowu nadzieje... ?. Albo Łukasz, zanim usiadł... ?. Odwróciłam znalezisko, widząc z tyłu staranne pismo, które widziałam pierwszy raz na oczy : 
,, Jesteś piękna. Jesteś moja. Przywłaszczyłem Cię. '' 
Kurwa, to pewnie Dominic za to, że go dzisiaj skopałam. Wyciągnęłam telefon i znając numer na pamięć zadzwoniłam, wyjaśnić tą sytuację. 


WYŁĄCZONY TELEFON. 
KURWA 

Dobra... Chory typ... 
- Kasiaaa ! Kolacjaaa ! - usłyszałam  
- Idę tatoo ! 
Wyrzuciłam zdjęcie do śmietnika, nie zawracając sobie nim uwagi, poszłam na kolację. 


(*)


Duszna noc dawała mi się we znaki. Właściwie nie mogłam zasnąć. Przekręcałam się co chwila z boku na bok, aż w końcu ułożyłam się na stercie poduszek, niemal w pozycji siedzącej. Przymknęłam powieki, odnajdując spokój. Powoli odczułam, jak odpływam. Lecz zaraz poczułam się po prostu nieswojo... Otworzyłam jedną z powiek, widząc w ostatnim momencie ruch zasłony, oraz chudą, przerażającą, niemal kościstą dłoń, która tą zasłonę ruszała. Jednak gdy z przerażenia, podniosłam głowę, wszystko ustało. Tak po prostu.. Jakby nigdy nic. 


(*)


- Dobra, moja droga, z kim tak korespondujesz ?. - spytał mnie tata, unosząc brew do góry, co miało oznaczać zaciekawienie, a wyglądało dość kiczowato. 
- Ja .. - nie wiem czemu, nigdy nie mieliśmy przed sobą z tatą tajemnic, ale nie chciałam mu o tym mówić. Miał swoje problemy - Po prostu... Sms'y są przereklamowane. - zaśmiałam się mając nadzieję, że nie słyszał nerwów w moich głosie. KURWA, ZNOWU MI COŚ WYSŁAŁ ?! 
Odebrałam list od ojca i popędziłam do swojego pokoju. Co ?. Tym razem zrobił mi zdjęcie, kiedy sikam pod krzakiem nad jeziorem dzisiaj ?! Wkurwiona jestem. DLACZEGO WŁAŚNIE JA ?! Tym bardziej, że wcale mi to nie schlebiało ... Raczej zaczęło mnie to przerażać.. Od razu po dotyku poznałam, że to kolejne zdjęcie. Koperta była za sztywna na kartkę papieru. Nie czekając dłużej, zajrzałam do środka. Ujrzałam, co przedstawia fotografia, w tym momencie odrzucając je, jakby parzyło, a jednocześnie wydałam z siebie głośny krzyk. O mój Boże... Momentalnie zaczęłam drżeć. 
Panikuję. 
Drżę.
Panikuję. 
Płaczę. 
Schowałam twarz w dłoniach, tkwiąc tak przez kilka minut. Dopiero potem zdecydowałam się spojrzeć jeszcze raz na zdjęcie. 
Jest ciemno.
Śpię. Prawie na siedząco, dzięki warstwie kilkunastu poduszek. Po mojej minie, widać, że sen przechodzę z niepokojem. 
Jestem w pokoju. 
Śpię w swoim łóżku. 
Zdjęcie zostało wykonane ... OBOK OKNA. Prawdopodobnie w miejscu, gdzie wisi odsłonięta zasłona ... 
Cholera jasna. 
Zaraz słyszę krzyk taty. 
- Kasiu, córeczko, jadę do cioci Alexy, miała jakiś atak i chciała popełnić samobójstwo !. - po jego głosie słyszę, że jest przybity. Zdecydowałam się uporać z tym sama, nie chciałam zadawać mu jeszcze więcej zmartwień. W końcu, to jego siostra ... Więc pocałowałam go tylko w policzek na pocieszenie. Po chwili usłyszałam głos zamykanych drzwi i silnik odjeżdżającego samochodu. 
ON był w moim domu ... 
ON był w moim pokoju ... 
Uniosłam wzrok na czarne zasłony .. 
Przebiegła mnie przerażająca myśl : Nie zasnę dzisiaj. 


(*) 


- Kaśka, jest po północy, powinnyśmy się zbierać już do ciebie - powiedziała Caroline. Ledwo ją usłyszałam, przez głośną muzykę na dyskotece. 
- Tak - uśmiechnęłam się - Daj mi jeszcze pięć minut, okej ?. Skoczę tylko do toalety.. 
- Jasne, będę czekała tutaj , albo przy barze. 
Widziałam, jak odchodzi w stronę baru do przystojnego kelnera. 
Zaśmiałam się i ruszyłam w stronę łazienki, przepychając się przez przepoconych, roztańczonych imprezowiczów. W końcu odnalazłam drzwi ,, DAMSKA TOALETA " . Weszłam, z ogarniającą mnie ulgą. Muzyka ucichła. Chłodniejsze powietrze przyjemnie muskało moje ciało. Podeszłam do lustra, oglądając się w nim. Poprawiłam makijaż i włosy, po czym umyłam dłonie. Do środka nieoczekiwanie wszedł chłopak. 
,, O nie. To ten który się do mnie dostawiał '' - pomyślałam . Przewróciłam oczami.
- Zostaw mnie, nie jestem zainteresowana. 
- Posłuchaj ... Masz świetne ciało, po prostu ... Daj się pocałować. - odezwał się już lekko podbity.
Wyminęłam go, lecz ten schwytał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Nie wiem nawet kiedy, poczułam jego wargi na swoich. Popchnęłam go z obrzydzeniem. 
- Zostaw mnie ! 
Wykrzyczałam, po chwili zawtórował mi inny głos. Ale on .. Nie był ani mój .. Ani tego chłopaka .. 
- Jest moja... Przywłaszczyłem ją ... - rozległ się przerażający krzyk.
Potem patrzyłam ze strachem, jak natrętny chłopak jest ... " Pomiatany " .. Jak coś, niewidocznego dla moich oczu, rzuca nim non stop o ścianę, aż na sam koniec wokół niego rozlewa się szkarłatna ciecz. KREW. 
- O mój Boże ! - wykrzyczałam na cały głos. 
- Kaśka, chodźmy już do doo ... Co tu się stało ?! - Caroline weszła do łazienki i zobaczyła martwe ciało w kałuży krwi.. 
- No.. On się przystawiał do mnie i .. Coś go rzuciło a ścianę .. 
- Kurwa, zaczyna się ... Pats ?. Zaczęło się, trzeba coś zrobić - usłyszałam jak moja towarzyszka rozmawia przez telefon... Popatrzyłam na nią pytająco
- CHOLERA JASNA, CZY MOŻECIE MI WYTŁUMACZYĆ CO SIĘ TUTAJ DZIEJE ?! 


(*) 


Siadłam do stołu, ubrana w piękną, krwistoczerwoną suknię. Na przeciwko mnie, siedzi również elegancko ubrany mężczyzna. Chwytam w dłonie sztućce i uśmiecham się do Niego porozumiewawczo. Ów mężczyzna nie ma twarzy.. Znaczy w pewnym sensie ma, ale dziwną.. Jednak mnie to nie dziwi.. Ani nie przeraża .. Czuję głód.. Przejeżdżam językiem po wampirzych kłach. 
Mężczyzna unosi pokrywkę, pod którą znajduje się nasza kolacja. Zniecierpliwiona czekam na danie. Spuszczam wzrok, na przerażoną twarz chłopaka z clubu, który wcześniej próbował mnie uwieść. 
,, Proszę, zostawcie mnie !. Jesteście chorzy !. Zupełnie bez serca !. Co wy ode mnie chcecie ?!. Po co wam noże ?!. POMOCY !. " 
Mój śmiech, rozbrzmiał po całym pomieszczeniu. 
- Damy pierwsze - usłyszałam głos mężczyzny, który się uśmiechał
Kiwnęłam głową .. I .. Zaczęłam odkrajać .. Rękę Creepa, bo tak miał na imię owy chłopak. Jego krzyk, był ukojeniem dla moich uszu. Uniosłam ją, pozwalając, by krew kapała na moją twarz... Językiem oblizałam usta, uśmiechając się uwodzicielsko, jakbym miała nakręcić tym swojego towarzysza. 
Następnie... 




-------------------------------------------------------------

Hmmm ... Jak myślicie ?. Co będzie dalej ?! Co będzie ,, Następnie ...'' ... ?. To w następnej notce ; 3 


--------------------------------------------------------------

,, Nie chcę odwiedzin, chyba że masz dla mnie lek na receptę (...) . Ile trzeba tego zażyć, żeby nie chcieć umrzeć ?! '' 
/ Zeus - Hipotermia / 

2 komentarze:

  1. Wow ... Nieźle :D mam nadzieję że szybciej będzie kolejna notka :) tak trzymaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurwa, Ty czytasz te wypociny ?! x3
      Jakbym wiedziała, że ktos wg to czyta, to bym się postarała XD

      Usuń